Skąd pomysł?
Po wielu latach spędzonych w agencjach kreatywnych zaczęło mi brakować tego pierwiastka i możliwości tworzenia rzeczy, które są fizycznie namacalne.
Wcześniej zajmowałem się głównie wideo i animacją. Mogłem oglądać swoje projekty na billboardach,
w internecie czy w telewizji, ale brakowało im tej materialności, którą dziś daje mi druk 3D.
Dlaczego druk 3D?
Sam na początku nie byłem przekonany do tej technologii, byłem niesłusznie uprzedzony, kojarząc ją
z niską jakością i plastikiem. Zmieniło się to wraz
z pierwszą drukarką i pierwszymi wydrukami.
Tak, warstwy druku są widoczne, to nieodłączny element tej technologii, ale zacząłem postrzegać je bardziej jako detal nadający unikalności, a nie mankament.
To dodatkowa faktura, której nie uzyskamy w masowej produkcji plastikowych odlewów.
Co więcej, niektórych elementów i technik po prostu nie da się odtworzyć inną metodą niż druk 3D i właśnie dlatego ten proces jest dla mnie tak piękny.
Nie wykluczam też wykorzystania innych materiałów
w przyszłych projektach ani tworzenia rzeczy wykraczających poza lampy.
Dlaczego akurat lampy?
Bo czasem najlepsze pomysły pojawiają się przypadkiem. Nie były moim pierwszym projektem. Druk 3D miał początkowo służyć do prototypowania form pod odlewy gipsowe. Szybko jednak okazało się, że nauka nowej technologii wiąże się z błędami, nieudanymi próbami i sporą dawką frustracji.
W pewnym momencie zacząłem więc tworzyć coś prostszego, coś, co realnie powstanie, co będę mógł dotknąć i z czego będę korzystać na co dzień. Tak narodził się pomysł lampki.
Od początku zależało mi na oryginalności. Nie chciałem powielać istniejących form. Chciałem stworzyć coś nowego, osobistego i niepowtarzalnego.